Ojcowie pustyni i upadek starych kultów
Eremici szli szlakiem wytyczonym przez św. Antoniego. Porzucali dotychczasowe życie i rozpoczynali egzystencję na pustkowiu. Każdy dzień dzielili na czas modlitwy i pracy.
Do dziś niezmierzone połacie synajskiej czy egipskiej pustyni pokryte są śladami po eremitach. Można natrafić na nie na Synaju niemal wszędzie. Także na wschód i zachód od delty Nilu. To ślady po wczesnochrześcijańskich mnichach, którzy uciekali od wspólnot na bezludzie i tam oddawali się modlitwie i umartwianiu. Ryli w skałach pustyni nory jaskiń i zamykali się w swoich eremach na lata, często całe dekady. Tonęli w odmętach piasku i skał na odludziach i tam szukali Boga. A ich poświęcenie niosło się legendą wśród dobrych chrześcijan i przywoływało następców, naśladowców. Tych z roku na rok było coraz więcej. Wędrowali więc, by szukać jaskiń; gromadzili się wokół tych, których pustynia przygarnęła już wcześniej. Zapadali się w modlitwie, chudli i marnieli, ale rosła ich legenda. Legenda wygnańców bożych. Legenda „ojców pustyni”. Przewodników w mrocznym imperium upadłego boga Seta.
Skąd ów wynalazek pustyni?
W tradycji egipskiej go nie było. Nie przypominam sobie, iżby obyczajem starożytnych Egipcjan było uprawianie treningu duchowego na pustyni. Tereny pustynne, które stanowiły dziewięć dziesiątych państwa faraonów, były królestwem boga śmierci, krajem nienawistnej ludziom pustki. Tylko czasem i z przymusu...
Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną.
Ponad milion tekstów w jednym miejscu.
Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej"
ZamówUnikalna oferta


![[?]](https://static.presspublica.pl/web/rp/img/cookies/Qmark.png)



